Jako że sezon ogórczany w pełni, dzisiaj parę wieści z grządki, w grajdołku Ziemią zwanym.

Niniejszym zezwala się kobietom odzianym w portki pojawiać się w miejscach publicznych Paryża. Zezwolenie „wchodzi w życie” z dniem 1 lutego A.D. 2013. Edykt ów zdjął z portek damskich XIX-wieczne odium ustanowione w roku 1800. Z czasem zakaz łagodzono, bowiem kobietom w portkach zezwolono „kierować welocypedem”.

Prawdziwy przełom nastąpił jednak w roku 1980, bo wtedy, jak przystało na kraj postępowy, nowoczesny i demokratyczny, przepis ów parlament złagodził zdecydowanie, zezwalając wybrankom narodu francuskiego, dopuszczonym do Senatu i Zgromadzenia Narodowego, zasiadać tamże w portkach. W demokratycznej ojczyźnie Coco Chanel, ikonie paryskiej haute couture, kobietom przyznano pełną swobodę ubioru dopiero w wieku XXI. Bo trzeba było dopiero przybyłej z islamskiej, demokratycznej monarchii konstytucyjnej, madame Najat Vallaud-Belkacem, by w republice Marianny zdjąć z kobiet jarzmo z czasów, było nie było zmierzchu siècle des Lumières (oświecenia, czyli wieku rozumu, znaczy). I wszystko „się zgadza”.

[…]mój nieznajomy arab (więcej o nim nie wiem)

ma burnus jak śnieg biały i dzikie pierścienie

pachnie na milę ambrą sandałowym drzewem

i jest wpół gentlemanem

a wpół znów marzeniem[…]

Tyle Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.

Onże Muhammad ibn Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud, książę koronny i następca tronu Arabii Saudyjskiej, to przewodniczący Rady Gospodarki i Rozwoju oraz minister obrony tego kraju. Jest synem króla Salmana ibn Abd al-Aziz Al Su’uda. Co prawda burnus jego nie jest biały, ale brodę ma czarną, jak należy. Książę postępowym jest i basta, bowiem w czerwcu pamiętnego 2018 roku pozwolił wydawać kobietom stosowne prawa do kierowania automobilami. Dotąd Królestwo Arabii Saudyjskiej było jedynym krajem na planecie, w którym kobiety takiego prawa nie miały. Bo czynne prawo wyborcze w Królestwie mają kobiety już od roku 2015. A taka Szwajcaria, gdzie panuje demokracja referendalna, pod względem praw wyborczych kobiet równa jest Ludowej Republice Bangladeszu, która prawa wyborcze przyznała kobietom w roku 1971. Ale Helweci i tak mogą być dumni z siebie, bo wyprzedzili takie kraje jak Państwo Brunei Darussalam i Liban, gdzie kobiety praw wyborczych nie mają wcale lub mają, ale ograniczone: https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_wyborcze_dla_kobiet.

W Bangladeszu i w Szwajcarii demokracją objęto kobiety, a taki Katar w tym samym czasie (1971 r.) odzyskał niepodległość, zrzucając jarzmo demokracji jedynie słusznej, bo brytyjskiej, demokratycznie nałożone nań wespół z demokracją niemniej słuszną, bo francuską, w roku 1916.

Zrzuciwszy brytyjskie jarzmo, demokracja w Katarze ruszyła z kopyta i już w roku 1997 kobietom przyznano prawa wyborcze. Katar stara się, jak może, bowiem w jego stolicy mają swoje sabaty możni tego świata. Ale coś poszło nie tak, demokracja rozpędziła się za bardzo czy emir zrobił faux pas, dość że w 2017 roku Katar poczuł się dziwnie. Ale nie bacząc na to, emir, wzorem innych demokratycznych nacji, pozwolił używać kobiet w roli mięsa armatniego.

Jedynie słuszna, wzorcowa i wyjątkowa nacja osiągnęła kolejny, nieposiężny innym nacjom sukces. W stanie Floryda, zjednoczonym z innymi stanami, objawił się kolejny z niezliczonych dowód na niepowtarzalność owej nacji. Otóż w walce o równouprawnienie, o co uparcie walczą wszyscy bez wyjątku kolejni lokatorzy gabinetu bez kantów, osiągnięto zwycięstwo. Otóż w stanie Floryda zezwolono wreszcie, pokonując niezliczone przeszkody, kobietom niezamężnym wykonywać niedzielną porą skoki ze spadochronem. Zakrawa to na potwarz i chociaż początki tej historii giną w mrokach przeszłości, niemniej do niedawna takie kuriozum, obok innych, istniało i, jak napisał na swych łamach, wzorzec roboty i cnót  dziennikarskich NYT (https://www.nytimes.com/2005/01/26/us/old-law-shielding-a-womans-virtue-faces-an-updating.html), temu kres położono i już.

Mimo tych niewątpliwie spektakularnych sukcesów w walce o jedynie słuszną wyższość nad niższością są jeszcze na planecie enklawy, gdzie panują gusła, przesądy, ciemnogród, zakazy i nakazy.

W takiej Japonii na ten przykład kobiety nie mogą zawodowo zajmować się sportem narodowym sumo. Mogą, ale amatorsko tylko. Dyskryminacja i krzycząca niesprawiedliwość. Albo w Ugandzie dajmy na to, w walce z pornografią władza tamtejsza uchwaliła (2014 r.) przepis penalizujący minispódniczki (miniówy, miniówy, mini) i decolte. Ichniejszy sługa narodu od etyki & integracji, Simon Lokodo, zapodał, że jak się którąś przyłapie na ulicy w kiecce powyżej kolan, to taką do paki pakować trzeba. Nie będzie taka owaka seksualnie prowokować nam chłopów i basta.

Inny, wołający o pomstę do (no kogo?) przykład, to ograniczenie w obyczaju picia wina. W barze bądź restauracji zamężne mogą, jak stoi w przepisie, wypić tylko jeden kielich wina. Jak która sięgnie po drugi, to płaci grzywnę. A jak zamężna podpadnie swojemu, to jest on w prawie pozbyć się takiej. Dla sądu wystarczy drugi kielich chardonnay, choćby w ręku podsądnej. Tam, w La Paz, to mają chłopy dobrze. Nie to, co u nas. Ale nic to. LGBT nie takim dało radę.

https://www.dlp-expert.pl/images/article/blog/