Gazeta „The Sydney Morning Herald” ma w swoim arsenale kazamatę TECHNO-NATIONALISM zlokalizowany w blokhauzie BUSINESS COMPANIES (https://www.smh.com.au/world/asia/huawei-arrest-is-politically-motivated-says-china-20181207-p50kwq.html).

Meng WanzhouW tej to kazamacie pani Kirsty Needham (China Correspondent for The Sydney Morning Herald and The Age) zamieściła paszkwil "Huawei arrest is politically motivated, says China". Paszkwil dlatego, że poddaje w wątpliwość czysto ekonomiczną motywację żądania USA, uosabianych przez jej prezydenta, aresztowania i ekstradycji do kraju przodującej demokracji dyrektora finansowego (chief financial officer) w osobie pani Meng Wanzhou w celu zadośćuczynienia wymogom sprawiedliwości. Kanadyjczycy, jako że nacja to zgodna, przychylili się do tej „prośby” i grudnia pierwszego roku byłego, areszt (co prawda nie w Rzymie lecz w Vancouver) na waszeci położyli. USA mogą poprosić o ekstradycję dyrekcji Huawei ale tylko do końca stycznia roku aktualnego bo tak jest napisane.

Póki co, dyrekcja jest zaobrączkowana spec branzoletą i podglądana całodobowo. Branzoleta, jak przystało na czasy dzisiejsze jest pewnie „inteligentna” i stosuje jedynie łagodne środki przymusu (nie to co ta w filmie „Wedlock” Lewisa Teague'a z 1991r) bowiem teraz wypada by było humanitarnie. Prawa człowieka i „te” sprawy. No i więzień to cenny bo vadium opiewa na całe 107 zielonych papierów.

Pani Kirsty jest ryzykantką bowiem ośmiela się cytować w swym artykuliku opinię z Global Times, w której Waszyngton jest pomawiany (przecież nie może to być) o „podłe huligaństwo” (accused Washington of "despicable hooliganism" in arresting Meng when it failed to contain Huawei’s outstanding competitiveness in the 5G field through market means"). Jak widać nic osobistego, tylko byznes. A pani Kirsty nie słyszała chyba o losach swej koleżanki po fachu Megyn Kelly, która pogadała z W. Putinem (prezydentem było nie było) i bystro, demokratycznie wyleciała z NBC. Tabloid tak oto rzekł: Megyn Kelly już nie będzie. Ona nigdy nie wróci. Pracujemy akurat nad tym, kiedy wydać to oświadczenie, ale uwierz mi na słowo — już jej nie będzie, nigdy jej już nie zobaczycie w NBC”.

Czy to już wojna?Inni ryzykańci to dwaj panowie, Chris Uhlmann & Angus Grigg, którzy zamieścili paszkwil zatytułowany How the 'Five Eyes' cooked up the campaign to kill Huawei w tymże Sydney Morning Herald parę dni później, bo grudnia trzynastego. Paszkwil, bowiem podnieśli oni rękę z klawiaturą na świętość zwaną bezpieczeństwo narodowe uosabianą przez klan zwany „Five Eyes” czyli sprzysiężenie „służb” odpowiednich Australii, USA, Kanady, Nowej Zelandii oraz rodzicielki Australii, Królestwa Zjednoczonego czyli Brytanii  Wielkiej (niegdyś). W artykule swym (https://www.smh.com.au/business/companies/how-the-five-eyes-cooked-up-the-campaign-to-kill-huawei-20181213-p50m24.html) dość szczegółowo omawiają kulisy sprawy i wyciągają szydło z worka, którym jawi się gospodarcza batalia prezydenta USA z ChRL. Wojna idzie więc „na całego” i może niebawem przejść w fazę gdy trup słał się będzie gęsto. Pierwsza ofiara już została wytypowana i jest nią obywatel Kanady przyłapany na kontrabandzie narkotycznej. W Państwie Środka jest na to paragraf w postaci wysłania do Krainy Wiecznych Łowów. Początkowo Kanadyjczyka potraktowano łagodnie bo uwięzieniem tylko, lecz teraz sprawę rozpatrzono ponownie i okazało się, że delikwentowi należy się kara główna. A wojna, póki co, gospodarcza jest nie za górami. Generał Ben Hodges, były dowódca wojsk USA w Europie oświadczył bowiem w Warszawie, że w ciągu 15 lat, będziemy w stanie wojny z Chinami. Natomiast w ramach tegorocznego (2019), tradycyjnego „Śnieżnego spotkania” na Litwie, generał był bardziej bojowo usposobiony bo wojnę z Chinami przyspieszył o jakieś 5 lat, i już w ciągu jakichś 10-ciu lat damy im łupnia.

Jaki to ma związek z komputerami, danymi, wirusami, robakami, internetami normalnymi i rzeczowymi tudzież z nami, Polakami w końcu? Przecież „nasza chata z kraja”. Nic z tego. Nie chcemy być z kraja bo szabelkę też mamy i też nią machamy, a jakże. Nawet ciachnęliśmy już nią po Huawei, co prawda u nas goszczącym, a co. Sroce spod ogona nie wypadliśmy a w takiej kompanii to nie straszno a i zaszczytnie przylać. Niech skośnoocy wiedzą, kto tu pan.

No i równo w szeregu. Taki dajmy na to Justin Trudeau posła, który „się z lekka wychylił”, wywalił z posady. Onże, poseł Kanady, w Pekinie zresztą, śmiał rzec iż byłoby dla Kanady dobrze, gdyby USA nie wystąpiły o ekstradycję zaobrączkowanej dyrekcji Huawei. No i się doigrał. Więc równać krok bo i nam się dostanie.

Ale ale... Wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi, Huawei jest obecnie największym w świecie producentem urządzeń telekomunikacyjnych. Wikipedia uważa tak samo i zamieszcza wykładnię nazwy korporacji (https://pl.wikipedia.org/wiki/Huawei). Otóż jest to „wspaniałe osiągnięcie” lub „Chiny potrafią”. U nas było takie hasło kiedyś: „Polak potrafi”.

Samolot Lotu uziemiony w MeksykuA ten ptoszek to sławetny marzyciel. Uziemiony w Meksyku. Teraz będzie cytata, jako że normalny ludź nie jest w stanie osiągnąć takich wyżyn precyzji i rzeczy znajomości, jaką zaprezentował rzecznik LOT. [...]Samolot zaś jest usprawniany[...] i jeszcze [...]że maszyna ruszy w drogę powrotną, w zależności od przebiegu naprawy[...]. No i całkiem już kreatywnie i z mocą podkreślił [...]Priorytet to pewność, że samolot jest w stu procentach sprawny[…]. No tak. Grunt to pewność. Rzecznik, zasłuchany w siebie, dostał skrzydeł i temat rozwinął przy sobocie [...]że nastąpiła awaria urządzenia, które odpowiada za zasilanie głównego komputera samolotu, stwierdzona po wylądowaniu w Cancun[...] Mniej kumatym wyjaśnił [...]W związku z tym samolot nie mógł ruszyć w drogę powrotną[...]. Dodał, jeszcze na marginesie, że sprawa jest „w toku” [...]bo część, która ma być wymieniona, zastała zamówiona, a wymiana ma się rozpocząć niezwłocznie po jej dostarczeniu[…]. Wiadomo, Meksyk, dziura zapyziała bo nawet głupiego moduła do lajnera nie mają i trza dopiero z Imperii ściągać.

No i udało się utrzymać wpis w ramach informatyczności.