Handel hurtowy i detaliczny to sektor o znaczącej roli w polskiej gospodarce. Jak wynika z raportu opracowanego przez DNB Bank Polska i Deloitte „Kierunki 2014 – kluczowe czynniki determinujące handel w Polsce”, firmy handlowe wytwarzają 17 proc. wartości dodanej brutto, a sektory pośrednio powiązane z handlem tworzą dodatkowe 12 proc. W rezultacie sektor handlu przyczynia się do tworzenia aż 29 proc. wartości dodanej w gospodarce. Handel to także prawie 2 mln miejsc pracy, a w sektorach powiązanych kolejne 1,6 mln, co łącznie stanowi 3,6 mln zatrudnionych, czyli 26 proc. ogółu pracujących.

Wedle autorów raportu w ostatnich 10 latach dość znacząco zmieniły się obraz i struktura handlu w Polsce. Ogólna liczba sklepów zmalała o 21 proc. (z ponad 450 tys. w roku 2002 do niecałych 360 tys. w roku 2012), jednocześnie szybko rośnie liczba sklepów wielkopowierzchniowych, które wypierają z rynku sklepy mniejsze. Obecnie placówki wielkopowierzchniowe (o powierzchni 400 m2 i większej) zajmują niemal 50 proc. całkowitej powierzchni handlowej (wobec 28 proc. jeszcze w 2005 r.). Udział sprzedaży w sieciach handlowych w Polsce już teraz przewyższa poziom w rozwiniętych gospodarkach (za wyjątkiem Anglii), choć w niektórych krajach Europy Środkowej jest jeszcze wyższy.

- W tym kontekście możliwość dalszego zwiększania udziału sprzedaży w sklepach wielkopowierzchniowych wydaje się w Polsce ograniczona. Uważamy, że dalszy rozwój sieci handlowych odbywać się będzie raczej poprzez konsolidację i przejęcia, niż znaczące zmiany w strukturze handlu detalicznego, choć nie można wciąż wykluczyć wchodzenia na polski rynek specjalistycznych sieci handlowych,

mówi Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, że skala nasycenia sklepami wielkopowierzchniowymi jest dość mocno zróżnicowana na poziomie województw, co odzwierciedla duże zróżnicowanie sytuacji społeczno-ekonomicznej regionów Polski – ściana wschodnia (z niskim poziomem PKB per capita i niską urbanizacją) versus ściana zachodnia (bogatsza i silniej zurbanizowana).

- Czynniki wzrostu sieci handlowych, ale też całego handlu, wynikać będą w najbliższym czasie raczej z trendów rozwojowych, w tym ze wzrostu siły nabywczej biedniejszych regionów, rozwoju urbanizacji, czy z poprawy sieci drogowej umożliwiającej dalsze podróże po tańsze zakupy – handel przygraniczny w Europie, czy mall’e handlowe na dalekich przedmieściach w USA dobrze pokazują to zjawisko,

mówi Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte.

Trendy w gospodarce i ich wpływ na handel

Spowolnienie gospodarcze w latach 2012-2013 przyniosło wyhamowanie dynamiki obrotów zarówno w handlu hurtowym jak i detalicznym. Tendencje w poszczególnych segmentach były jednak zróżnicowane. Spowolnienie dotknęło w szczególności sprzedaży detalicznej w niewyspecjalizowanych sklepach - głównie wielkopowierzchniowych (spadek dynamiki do mniej niż 4 proc. w 2013 r., w tym do 3 proc. w sklepach z przewagą żywności i 6 proc. w pozostałych, do których zaliczona jest Biedronka i Real), a także w placówkach z artykułami użytku domowego (chociaż tu nadal występuje wzrost: 10 proc. w 2013 r.) i wyrobów związanych z kulturą i rekreacją (dynamika ujemna).

W obszarze artykułów użytku domowego relatywnie wysoki wzrost nadal dotyczy wyrobów tekstylnych i sprzętu elektrycznego (po ok. 20 proc.). Na uwagę zasługuje również wysoki wzrost sprzedaży w sklepach z żywnością (24 proc. w 2013 r.), który dotyczy jednakże firm zatrudniających powyżej 9 osób (a więc nie obejmuje małych sklepów osiedlowych).

Co ciekawe, osłabienie popytu konsumpcyjnego nie miało większego wpływu na sprzedaż odzieży, obuwia i wyrobów skórzanych, kosmetyków, a nawet biżuterii. Utrzymał się też dynamiczny wzrost sprzedaży poza siecią sklepową i targowiskami (w tym, przez Internet i domy wysyłkowe).

W kilku branżach (zwłaszcza napojów alkoholowych i bezalkoholowych, sprzętu elektronicznego i telekomunikacyjnego, maszyn i urządzeń rolniczych, mebli biurowych, odpadów i złomu) obroty w ubiegłym roku jednorazowo zmalały – za wcześnie jednak, by wnioskować o jakiejś trwałej tendencji, zwłaszcza, że sytuacja ekonomiczna na świecie i w Polsce wydaje się powoli stabilizować

Czy e-handel zmieni układ sił?

W Polsce udział handlu przez Internet w handlu ogółem to jedynie około 3 proc., podczas gdy w krajach rozwiniętych ta wartość jest 2-3-krotnie wyższa niż w Polsce. Tempo wzrostu e-handlu, począwszy od segmentu spożywczego, poprzez odzież, a skończywszy na AGD w grupie 250 największych globalnych sieci handlowych przekracza 20 proc. Utrzymywanie tak silnie rosnącego trendu wzrostowego wymaga nie tylko wykorzystania rezerw prostych, ale rozwoju znacznie bardziej zaawansowanych technologicznie rozwiązań. To właśnie rozwój technologii – przede wszystkim takich jak geopozycjonowanie za pomocą GPS, identyfikacja za pomocą fal radiowych RFID, która nie jest jeszcze szeroko wykorzystywana ze względu na koszty czy druk 3D - będzie w największej mierze decydował o przyszłym kształcie handlu.

- W zależności od rozwoju nowych technologii, e-handel może w bardzo różny sposób wpływać na „tradycyjny” handel hurtowy i detaliczny, czy poszczególne segmenty rynku. Na przykład, rozwój drukarek 3D może wypierać hurtowników na korzyść detalistów, gdyż ci będą w stanie dostarczać towary bezpośrednio do klientów – z pominięciem łańcucha dostaw, w tym hurtowni. Z drugiej strony, rozwój zaawansowanych portali internetowych i logistyki może wypierać z części rynku detalistów na korzyść hurtowników, którzy będą rozwijali sprzedaż detaliczną,

twierdzi Artur Tomaszewski, prezes DNB.

Perspektywy i prognozy dla polskiego handlu

W ostatnich dwóch latach sprzedaż żywności spowolniła do umiarkowanego tempa, natomiast popyt na dobra trwałego i półtrwałego użytku zwolnił w relatywnie większym stopniu, choć nadal pozostawał silny. - Stosunkowo duży udział żywności w koszyku polskiego konsumenta, a ponadto relatywnie niska zależność tego segmentu od osłabienia sytuacji dochodowej społeczeństwa tłumaczy sukces dyskontów w Polsce w okresie spowolnienia, twierdzi Rafał Antczak z Deloitte.

A co można prognozować na kolejne okresy? Wg. autorów raportu, po słabym roku 2013 kolejne dwa lata będą lepsze, ale poprawa sytuacji w segmentach handlu nie będzie równomierna. Wzrost dochodów gospodarstw domowych spowoduje ożywienie w handlu detalicznym, co podniesie dynamikę sprzedaży do ponad 6 proc. w latach 2014-2015 i jest to niezły wynik na tle UE. Jednak wciąż słaba dynamika inwestycji w Polsce nie będzie wystarczającym sygnałem trwałej poprawy koniunktury, więc raczej mało prawdopodobny jest powrót do wysokiej dynamiki sprzedaży detalicznej z lat poprzednich.

Inna będzie natomiast sytuacja handlu hurtowego, gdyż silnie rosnący eksport (od 2014 r.) będzie czynnikiem nakręcającym dynamikę sprzedaży na rynkach zewnętrznych, co razem z nieco lepszą sytuacją na rynku wewnętrznym może powodować silne odbicie wzrostu sprzedaży hurtowej - do 12 proc. w roku 2015 w porównaniu do roku 2014.

- Realizacja takiego scenariusza może okazać się sprzyjająca dla ekspansji polskich firm handlowych za granicą - dodatkowo wzmocnionych dobrymi wynikami w kraju. Kluczową przesłanką do takiej decyzji musi być jednak każdorazowo szczegółowa analiza sytuacji finansowej własnej i konkurencji,

mówi Artur Tomaszewski, prezes DNB.

Co dalej z polskimi firmami handlowymi, czyli albo rozwijać albo zwijać biznes

Połowa firm spośród 10 największych globalnych sieci handlowych jest już w Polsce obecna, a największa firma handlu detalicznego w Polsce (Jeronimo Martins – właściciel sieci Biedronka) znajduje się na 67. miejscu wśród największych firm globalnych. Jeśli jednak spojrzeć na czołówkę polskich firm handlowych notowanych na warszawskiej giełdzie, to ich przychody ze sprzedaży są wciąż na tyle nieznaczące, że poza jednym wyjątkiem (Eurocash) żadna z nich nie wchodzi do globalnego rankingu Top 250.

Z drugiej strony, średnioroczna dynamika przychodów ze sprzedaży, czy rentowność obrotu netto plasują polskie firmy na poziomie firm z czołowej światowej „10”, a więc dużo powyżej firm z końca stawki Top 250, bardziej odpowiadających im wielkością. Polskim firmom jednak wciąż daleko do liderów globalnych pod względem tempa wzrostu przychodów ze sprzedaży.

- Ekonomia skali ma w handlu podstawowe znaczenie, zatem polskie firmy, myśląc o dalszym rozwoju, muszą zacząć myśleć i planować regionalnie,

mówi Rafał Antczak. Strategię taką realizuje już zresztą ponad 1/3 firm, prowadzących działalność w więcej niż jednym kraju.

- Polskie firmy handlowe mogą zatem okazywać się lepsze od globalnych firm na rynku lokalnym i regionalnym pod względem wskaźników finansowych i konkurencyjności, muszą jednak zadbać o efekt skali,

konkluduje Artur Tomaszewski.

Źródło: Deloitte