Impersonalny konsultant bankowy

Ostatnio pisaliśmy o zagadnieniu vishing-u. Tym, którzy jeszcze nie znaleźli jego zastosowania w swoim życiu z pewnością rozjaśni się nieco w głowach po przeczytaniu tego artykułu. Aby poczuć się zagrożonym wystarczy posiadać rachunek w banku i odebrać telefon od konsultanta.

Tajemniczy telefon

Prawie każdy posiadacz telefonu komórkowego spotkał się z połączeniem z zastrzeżonego numeru. Niektórzy takich połączeń nie odbierają, inni blokują możliwość ich nawiązywania, a jeszcze inni po prostu naciskają zieloną słuchawkę. W praktyce coraz więcej połączeń tego typu jest inicjowanych przez instytucje finansowe. Właściwie nie ma nic złego w tym, że banki dzwonią z zastrzeżonych numerów. Nie ma prawa, które narzucałoby konieczność nawiązywania połączeń z jawnych numerów, to dlaczego z tego nie korzystać?

Ale po co oni dzwonią?

Dzwonią po to, by sprzedać produkt oferowany przez bank. Takim produktem jest pożyczka, zwiększenie limitu debetowego na koncie czy nowa karta kredytowa. Te produkty są niewinne i pozytywne. Ale zdarza się, że dzwonią także bankowi windykatorzy. Takich telefonów chyba nikt nie lubi i wolałby nie odbierać. Jednak to właśnie oni najczęściej nawiązują połączenia zastrzeżone.

Halo! Kto mówi?

Wszystkie wymienione do tej pory sytuacje i tak wydają się być niczym w porównaniu z poniższym. Zdarza się bowiem tak, że odbieramy telefon i w pierwszych słowach kierowanych do nas jesteśmy proszeni o przedstawienie się. Jak to? To nasz rozmówca nie wie do kogo dzwoni? Poza tym czy on nie zna podstawowych zasad savoir-vivre komunikacji telefonicznej? Właśnie w przypadku instytucji finansowych nie chodzi o nieznajomość odbierającego telefon – raczej o brak pewności, ani o zasady savoir-vivre, a raczej o wcześniej ustalone wytyczne dotyczące takich rozmów. Innym scenariuszem realizowanym przez konsultantów bankowych jest rozmowa, na początku której konsultant przedstawia się zadając jednocześnie pytanie, które ma na celu potwierdzenie tożsamości drugiego rozmówcy. Takim pytaniem może być prośba o adres do korespondencji, data urodzenia lub nazwisko panieńskie matki.

Instytucje finansowe próbują w ten sposób chronić swoich klientów przed nieumyślnym wyjawieniem poufnych informacji osobie postronnej. Osobą postronną w tym przypadku jest także mąż, żona, syn, córka itd. Myśląc w ten sposób przedstawione wytyczne dotyczące rozmów z klientami mają sens. Stwarzają jednak niebezpieczeństwo dla klienta, bo klient jest już uwierzytelniony, ale skąd ma mieć pewność, że faktycznie rozmawia z pracownikiem infolinii? Dobrym pomysłem jest ustalenie pewnego hasła zwrotnego, które po odpowiednim zadaniu pytania przez klienta przytoczyłby konsultant. Dwustronna weryfikacja tożsamości – proste. Ale nie koniecznie oferowane przez każdą instytucję finansową. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości pamiętajmy, że możemy nie kontynuować rozmowy i sami skontaktować się z infolinią naszego banku pod powszechnie znanym numerem telefonu.

Rykoszetem w klienta

Gdzieś pomiędzy wygodą klienta, a zapewnieniem mu bezpieczeństwa leżą rozwiązania, które są realizowane przez banki. Właściwie pozostaje nam się z tym pogodzić. Choć nie oznacza to, że jesteśmy bezbronni. Musimy być tylko świadomi zagrożeń, które na nas czyhają. A czyha na nas m.in. vishing. Instytucje finansowe zapewne nieumyślnie przyzwyczajają swoich klientów do odbierania tajemniczych telefonów i do podawania podczas rozmowy poufnych danych. Dla vishera to żaden problem, by zastrzec numer telefonu, zadzwonić do właściciela lukratywnego rachunku bankowego i na wstępie poprosić go o uwierzytelnienie się. Być może nawet o podanie całego hasła dostępu do konta w celu weryfikacji. Oznacza to, że klient dostaje rykoszetem praktyk realizowanych przez własny bank, tylko zakrojonych na nieco mniejszą skalę.

Z życia wzięte

Z informacji do jakich udało się dotrzeć naszej redakcji wynika, że Polbank w ramach przypomnienia o spłacie rat pozwalał na to, by pracownicy infolinii dzwonili do zalegających ze spłatą bez przedstawiania się. Dodatkowo w ramach weryfikacji takiego delikwenta proszą o podanie imienia, nazwiska, daty urodzenia lub nazwiska panieńskiego matki.

Podobną praktykę jak wynika z zeszłorocznego wpisu na tym blogu miał Citi handlowy, którego pracownicy dzwoniąc z zastrzeżonych numerów w zamian za zidentyfikowanie się przez klienta mieli mu przedstawić ofertę przygotowaną specjalnie dla niego. Weryfikacja polegała na podaniu imienia i nazwiska, a następnie albo daty urodzenia, albo nazwiska panieńskiego matki. Jak autor tego wpisu słusznie zauważył „prośby o podanie danych przypominają właśnie typowe zagrywki oszustów”.

Pod ochroną nie są także klienci mBanku o czym można przeczytać tutaj. Zapewne zagłębiając się bardziej w poszukiwania wypowiedzi osób niezbyt przychylnie podchodzących do takich wytycznych prowadzenia rozmów przez konsultantów znalazłoby się jeszcze kilka przykładów.

Kliencie decyduj sam

Właściwie to inicjowanie do nas połączeń z ofertą handlową przez bank jest możliwe tylko pod jednym warunkiem. Mianowicie klient musiał sam dobrowolnie wyrazić chęć na otrzymywanie informacji handlowych od swojego banku. Taka decyzja oczywiście podlega odwołaniu poprzez złożenie właściwych dyspozycji, które są specyficzne dla każdej instytucji finansowej. Robiąc tak możemy zyskać pewność, że jeśli zadzwoni do nas ktoś prosząc nas o poufne dane to z pewnością nie jest to konsultant naszego banku.

Źródło: Redakcja